• Wpisów:201
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:06
  • Licznik odwiedzin:5 839 / 1614 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Są ludzie,którym pozwalamy wracać zawsze,choćby nie wiadomo jak nas zawiedli i jak bardzo pozwolili nam cierpieć.I mimo że wywoływali najokropniejszy ból,gdy odchodzili,to wywołują najcudowniejszy uśmiech,gdy wracają
 

 

- Lubisz ją?
- Nie
- Dlaczego?
- No bo nie
- Ale.. Ty o niej ciągle mówisz..
- No wiem
- Więc dlaczego jej nie lubisz?
- To proste
- Proste?
- Tak.
- Wyjaśnisz?
- Ja ją kocham.
 

 
mężczyzna to mężczyzna , ale przystojny mężczyzna to całkiem co innego
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
1. Zawsze ładnie pachnie
nawet jeżeli to tylko szampon

2. Sposób w jaki jej głowa zawsze
znajduje najlepsze miejsce na Twoim barku

3. Jak ona słodko wygląda kiedy śpi

4. Łatwość z jaką wpada w Twoje ramiona

5. Jak ona słodko wygląda kiedy je.

6. Sposób w jaki ubiera się godzinami
ale ostatecznie zabiera jej to tylko chwilę

7. Ponieważ zawsze potrafi być ciepła
nawet jeżeli jest -30 na podwórzu

8. Zawsze ładnie wygląda
bez znaczenia co na siebie założy

9. Sposób w jaki odbiera komplementy
(no coś Ty, jak ja wyglądam!!)
nawet jeżeli oboje wiecie, że uważasz
ją za najpiękniejszą istotę na Ziemi

10. Jak ona słodko wygląda kiedy się złości

11. Sposób w jaki jej ręce zawsze znajdują Twoje

12. Sposób w jaki się śmieje

13. Za to co czujesz
kiedy widzisz jej imię
na dzwoniącym telefonie
kilka minut po większej kłótni

14. Sposób w jaki mówi
"nie kłóćmy się już więcej"

15. Sposób w jaki całuje kiedy
zrobisz coś miłego dla niej

16. Sposób w jaki całuje
kiedy powiesz "Kocham Cię"

17. Właściwie...
za sposób w jaki ona całuje...

18. Sposób w jaki wpada w Twoje ramiona
kiedy płacze

19. Później za sposób w jaki przeprasza
że płakała z jakiegoś błahego powodu

20. Sposób w jaki uderza
oczekując że Cię zrani

21. Później sposób w jaki przeprasza
kiedy i tak Cię to nie zabolało

22. Sposób w jaki mówi
"Tęsknię za Tobą"

23. To co czujesz gdy za nią tęsknisz.

24. Sposób w jaki jej łzy powodują
że chciałbyś zmienić świat
żeby nic już ją nie zraniło


 

 
- Bo mam wrażenie, że masz mnie już dość.
- Nawet gdybym miał, to nie odejdę. Bo Cię za bardzo kocham. Chcę, żebyś była szczęśliwa. Nie ukrywam jednak, że walka o Twój uśmiech jest bardzo trudna.
 

 
  • awatar Żyjąc Marzeniem.: Najczęściej to my się staramy, bo oni są nieśmiali, ale nic nam nie wychodzi staramy się zapomnieć, a im nagle lampeczka się zapala i zaczynają.. najczęściej tylko się nami bawią..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-Przyznajesz, że robisz to umyślnie?
- Co?
- To, że mnie prowokujesz.
- Powiedz jeszcze raz: „prowokujesz". Prowokująco układasz przy tym usta.
 

 
Nie pozwól, aby wczoraj zabrało ci za dużo dzisiaj.
 

 
- Nigdy nikomu tego nie mówiłam.
- Może nie jestem nikim.
 

 
Spojrzałam na zegarek na kuchennym blacie . Za dwadzieścia minut powinni pojawić się gościa a mamy jeszcze nie ma . Zaczęłam nerwowo stukać palcami o blat .
Myszka wyczuwając moje zdenerwowanie miauknęła głośno i spojrzała na mnie dużymi zielonymi oczami .
- Tak , tak wiem spokojne kotku – mruknęłam do zwierzaka – zadzwonię do niej jeszcze raz .
Wyciągnęłam telefon z kieszeni spodni i poraź piętnasty w ciągu godziny wykręciłam numer mamy .Po pięciu sygnałach usłyszałam w słuchawce jej zdyszany głos .
- Kochanie nie zdążę – sapnęła
- Jak to , to co ja mam teraz zrobić ? – krzyknęłam a kotka prychnęła wzburzona i uciekła pod stół .
-Właśnie wsiadłam do samochodu i jadę do domu , ale są korki . Proszę cie kochanie przyjmij gośćmi i zajmij się nimi dopóki nie wrócę – błagała – Cholera – krzyknęła .
Odsunęłam słuchawkę od ucha ,bo aż zabrzęczało mi w głowie .
- Mamo co się stało ?- zapytałam po chwili , gdy już jej krzyki ucichły .
- Nic , nic tylko jakiś baran zajechał mi drogę – usłyszałam jak ze złością nasika klakson – niektórzy nawet na drodze się nie umieją zachować – dodała
- Doba a wracając do tematu , to co ja właściwie mam z nimi robić ? – zapytałam patrząc na wskazówki zegara , które w niepokojącym tępię zbliżały się do godziny spotkania .
- Podaj kolacje , bądź miła i nie doprowadź do niezręcznej ciszy – poradziła .
Przewróciłam oczami . Jej rady są naprawdę bardzo pomocne . – Pomyślałam sarkastycznie – jakby to było takie proste .
- Spróbuje , a teraz kończę bo zaraz będą a ja nie jestem ubrana . ty masz się pośpieszyć – nakazałam i nie czekając na odpowiedz rozłączyłam się .
Myszka wyłoniła Się spod stołu i podeszła do mnie ostrożnie , zapewne sprawdzając czy nie zamierzam znowu krzyczeć
- Znowu wszystko na mojej głowie kotku – westchnęłam i ruszyłam po schodach do sypialni . Wzięłam naszykowane wcześniej ubrania i poszłam do łazienki . Założyłam na siebie pudrową sukienkę z długim rękawem , wyszywanym koronką , na szyje zawiesiłam złoty łańcuszek a na palec włożyłam pierścionek od taty . Był złoty z niebieskim oczkiem . Długie blond włosy zostawiłam rozpuszczone , zrobiłam lekki makijaż . Właśnie nakładałam na usta błyszczyk gdy rozległ się dzwonek do drzwi . Serce podskoczyło mi w piersi .
Zaczyna się – pomyślałam i zeszłam otworzyć drzwi .
Na werandzie stały trzy osoby . młoda kobieta w wieku moje mamy . miała na sobie czarny płaszcz i bordowy szalik – Uśmiechnęła się do mnie wesoło . Mężczyzna zapewne mąż kobiety i szef mamy .I młody chłopak , ich syn jak podejrzewam , miał czarne włosy i zielone oczy , które przywiodły mi na myśl świeżo skoszoną trawę. Uśmiechnął do mnie a w policzkach zrobiły mu się dołeczki . Miał rumiane policzki , które u innego chłopaka wyglądały by dziewczęco ,ale jemu dodawały uroku .
- Dobry wieczór , zapraszam – otworzyłam szerzej drzwi żeby ich wpuści . – Jest mi bardzo przykro ,ale moja mama się niestety spóźni , utknęła w korkach – zaczęłam .
- Nie martw się dziecko , twoja mama zadzwoniła do mnie wcześniej i uprzedziła ,ze może się nieco spóźnić , myślę ,ze zdołamy sobie na razie bez niej poradzić – odparł mężczyzna .
Zdjęli płaszcze i powiesili je na wieszaku w szafie jakby doskonale wiedzieli co maja zrobić . Zdziwiło mnie to nieco , ale w końcu mogli mieć podobna szafę , prawda ?
- Nazywam się Piotr Wierzbicki – przedstawił się – to moja żona Jola , a to syn Adam – uścisnęłam wszystkim dłoń .
- Jestem Alicja ,ale to już pan pewnie wie – powiedziałam .
Kiwnął głowa z szerokim uśmiechem
- Coś tu bardzo ładnie pachnie , a ja jestem bardzo głodny , czy możemy już usiąść do kolacji ? – zapytał , kładąca rękę na brzuchu .
- Oczywiście zapraszam , za chwilę podam kolację – odwzajemniłam uśmiech i poprowadziłam ich do salonu .
-proszę usiąść a ja zacznę przynosić jedzenie – powiedziałam i skierowałam się do kuchni . Wyjęłam z lodówki tort cytrynowy , butelkę czerwonego wina , półmisek z sałatką z krewetkami . Z piekarnika kurczaka pieczonego w modzie i ziemniaczki z warzywami.
Wyprostowałam się i krzyknęłam cicho .
Przy mnie stał Adam i uśmiechał się łobuzersko .
- Jestem Az tak przerażający ? – udawał urażonego .
- nie przerażający nie , ale gdy ktoś mnie zachodzi od tyłu to zazwyczaj tak reaguje – przyznałam
Oparłam się o blat , bo serce waliło mi w piersi jakby chciało zaraz wyskoczyć
- Przestraszyłeś mnie – powiedziałam urywanie .
- Strachliwa jesteś – ocenił ze śmiechem .
Jego wzrok ze mnie przeniósł się na naczynia z jedzeniem .
- pomogę ci - zaoferował
Kiwnęłam głową , bo wiedziałam ,że nie zdołam sama zanieść tego wszystkiego za jesnym razem do salonu .
- Rodzice kazali ci przyjść mi pomóc – stwierdziłam
-Przejrzałaś mnie - przyznał i zaśmiał się pod nosem – ale zamierzałem sam ci przyjść pomóc .
- aha uważaj bo ci uwierzę – parsknęłam
- A po ci miałbym kłamać ?
Nie odpowiedziałam bo dotarliśmy już do salonu a jakoś niezręcznie było mi rozmawiać z nim przy jego rodzicach .
 

 
- wiem, że on ciągle jest w Twoim życiu i to rozumiem..
- przepraszam, to ciężkie do wytłumaczenia i jednak wewnętrznie mnie to męczy, potwornie.
- Spokojnie. Postanowiłem, że mimo to, nie dam mu wygrać i będę się z Tobą spotykał jak najczęściej i najlepiej niech się przyzwyczaja do tego widoku (lekki uśmiech)
- ... dziękuję.
 

 
wiesz co - to jest tak. nigdy, ale to przenigdy nie waż się pokazać komukolwiek, że jakiekolwiek Jego słowo Cię dotknęło. nie pozwól sobie na chwilę słabości przy człowieku, którego zamiarem jest zranienie Cię. choćby podchodziły Ci do oczu łzy - uśmiechaj się, najpiękniej jak potrafisz. nie daj temu skurwielowi satysfakcji, nie pozwól zobaczyć mu, że niszczy Cię słowami. pamiętaj, proszę Cię.
 

 
-Alicja !- usłyszałam krzyk mamy dobiegający z dołu .
Przekręciłam sie z westchnieniem na łóżku i spojrzałam na budzik stojący na szafce nocnej . Za pięć siódma .
Czego ona może ode mnie chcieć o tej porze - pomyślałam .
Wstałam i zaciskając zęby żeby nie zacząć krzyczeć ,ze obudziła mnie o tak wczesnej porze w sobotę kiedy mogłam chociaż jeden dzień w tygodniu sie wyspać .
- Co sie stało ? - zapytałam opierając się o ścianę w kuchni .
- Chciałam sie zapytać czy pamiętasz o dzisiejszym spotkaniu ?- mama stała przy stole i rozkładała na nim białe , kwadratowe talerze z porcelany .
- Jak mogłabym zapomnieć skoro przypominasz mi o tym od trzech tygodni - burknęłam i przetarłam oczy żeby odgonić resztki snu. Nie było juz szans na to żebym usnęła.
Mama codziennie odkąd. dowiedziała sie , że pewnego dnia jej szef ma do nas przyjść ze swoja rodzina na kolacje , nie gadała juz o niczym innym . Planowała wszystko , cała uroczystość , począwszy od tego jak jej szef wejdzie do naszego domu a skończywszy na tym ja z niego wychodzi . Każda minuta tego spotkania była idealnie zaplanowana .
- Chciałam sie tylko upewnić - powiedziała na swoja obronę , wyczuwając mój zły humor .
-Mogłaś zostawić karteczkę , albo zadzwonić do mnie później - nie dałam sie udobruchać .
Nie dość ,ze musze zrobić sama cala kolacje , bo ona ma ważne sprawy do załatwienie , to jeszcze nie dala mi sie wyspać .
-Przepraszam ,ale wiesz jakie to dla mnie wżnę – spojrzała na mnie z zakłopotanym uśmiechem .
Jej szare oczy zrobiły się ogromne i wpatrywały się we mnie łagodnie . Dobrze wiedziała ,ze ta mina może zdziałać wszystko i ,że dzięki niej je wybaczę.
Przewróciłam oczami na jej sztuczkę , dając do zrozumienia ,ze już jej wybaczyłam .
-Dziękuje ci skarbie , kocham cie – podbiegła do mnie i mocno przytuliła , nie odwzajemniłam uścisku . Stałam z zwieszonymi ramionami błagając w myślach ,żeby mnie już puściła . Nie wiem jakim cudem nie zauważyła ,ze nie znoszę jak ktoś mnie dotyka . Odkąd zmarł mój tata unikałam dotyku jak ognia , ale ona tego nie dostrzegała , albo udawała ,ze nie widzi i , chciała żeby sprawa została niewidoczna . Co z oczu to z serca – prawda ?
Delikatnie wysunęłam się z jej objęć .
- nie powinnaś już iść ? – ominęłam ja i podeszłam do lodówki .
- A która godzina ?
Wyjęłam butelkę soku marchewkowego i nalałam od szklanki .
- Siódma - powiedziałam upijając łuk napoju.
- tak późno ?! – krzyknęła – spóźnię się jak nic – jęknęła i spojrzała na mnie zmartwiona – co ja teraz zrobię ?- patrzyła na mnie tak jakby oczekiwała podpowiedzi
- Może już jedź , żeby się bardzie nie spóźnić ?- zapytała retorycznie
Kiwnęła głowa roztargniona .
-Tak , tak masz racje będę się zbierać . – zabrała torebkę z krzesła i wybiegła z kuchni . Po chwili do niej wróciła.
- Jakbyś miała z czymś problem to zadzwoń .
-Tak zrobię – obiecałam , chociaż wiedziałam ,ze nie będę maiła okazji do niej zadzwonić .
Nie uwarzyłam się z profesjonalistkę , która wszystko potrafi zrobić sama , tylko wiedziałam z doświadczenia ,ze ostatnia osoba , która mogłaby mi jakoś pomóc jest właśnie mama .
***
Po tym jak mama wyszła z domu , wróciłam do swojego pokoju z talerzem ciasta drożdżowego i szklanki soku marchewkowego .Położyłam się na łóżku i z półki wyciągnęłam książkę . Tata nauczył mnie czytać . To on pokazał mi jaki cudowny jest świat książek i jakie mądrości można z niego wyciągać . Dlatego zawsze miałam przy sobie jakąś książkę , ołówek , notes i małe karteczki do zaznaczenia stron . W każdej książce podkreślałam cytaty , które mnie poruszyły i te które według mnie były prawdziwe . a potem każdy z cytatów wpisywałam do notesu . Notesy także dostawałam od taty , któremu spodobał się mój sposób pobierania nauk z książkę . Większość rzeczy m które umiem , i które pamiętam z dzieciństwa są związane z moim tatą . A kiedy zniknął … zniknęło całe normalne życie , wszystko zniknęło .
Na łóżko na moje kolana wskoczył mały rudy kotek i zaczął pocierać głową o brzeg książki .Pogłaskałam jego miękkie futerko .
- Chcesz ze mną poczytać ? – zapytałam a w odpowiedzi usłyszałam ciche miauknięcie .
Uśmiechnęłam się . Kotek był prezentem od mamy na szesnaste urodziny . Była mały , spokojnie zmieściłby się na dwóch złożonych dłoniach . Łapki miał na końcach białe co wyglądało tak jakby miał na sobie skarpetki . A na małym nosku miał szara plankę jakby ktoś go ubrudził farba do malowania .
-Chodź Myszko idziemy zrobić śniadanie – Powiedziałam i wzięłam zwierzaka na ręce , przytulając go do swojej piersi . Zamruczał cichutko.
Jego Inie – choć trochę dziwne jak na kota miało swoje uzasadnienie . Mój kot nie jadł myszy , tylko się nimi bawił . Często widziałam jak jesienią bawi się niejednym szarym stworzeniem a później go wypuszcza , zadowolony ze swojego zachowania . Był dziwny , to prawda , nie spotkałam jeszcze takiego kota , ale cóż poradzić jaka pani taki kot … czy jakoś tak .


***
To już wszystko na dzisiaj , mam nadzieje ,że się podobało , Kolejny rozdział jutro . Zapraszam
 

 
Chciałam się przywitać . Jestem tu nowa i zamierzam pisać tu swoje opowiadanie . Mam nadzieje ,że sie wam spodoba . Liczę na szczere komentarze i na to , że przyjmiecie mnie z otwartymi ramionami