• Wpisów:201
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:06
  • Licznik odwiedzin:5 350 / 1376 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rozdział dziewiąty .
Siedzieliśmy przy dużym stole z ciemnego drewna . Ja po jednej stronie , on po drugiej .
Kiedy nie patrzył przyglądałam mu się ukradkiem . Był bardzo przystojny i po jego pewnych ruchach i mowie ciała , widać ,że wie jaki jest przystojny i jak działa na dziewczyny .
- Jestem aż taki interesujący ,że mi się tak przyglądasz ?- zaśmiał się nagle i podniósł głowę , przyłapując mnie na obserwowaniu go. Poczułam jak zdradliwy rumieniec wpełzł mi na policzki . Spuściłam głowę i zajęłam się jedzeniem .
Gotował tez dobrze , chociaż spaghetti nie jest specjalnie pracochłonnym daniem , to w całym swoim życiu nie jadłam lepszego .
- Dobrze gotujesz – powiedziałam , próbując odwrócić jego uwagę od pytania jakie mi zadał .
- Dziękuję . Nie zmieniaj tematu – odparł z łobuzerskim uśmiechem . Odłożył widelec na pusty już talerz i oparł łokcie na stole . Nachylił się i spojrzał na mnie przenikliwie .
- Podobam ci się ? – zapytał
Jeszcze więcej ciepła oblało moja twarz . Zagryzłam wargę i odgarnęłam włosy z twarzy .
- Nie takie było pytanie – wykrztusiłam starając się nie unikać jego wzroku . Gdzieś czytałam ,że kiedy człowiek unika patrzenia w oczy drugiemu w oczy to znaczy ,ze kłamie . A ja nie chciałam żeby widział , że kłamie . Nie chce nawet kłamać , a już na pewno nie w tej sprawie . I za samo to ,ze kłamie mam ochotę sobie dokopać .
- Dokładnie takie , tylko teraz je trochę uprościłem . Odpowiedz – rozkazał .
- Nie mam ochoty ?
- A na co masz ochotę ? – spytał , wyprostował się i oparł o krzesło , zakładając ręce za kark .
- O czy my właściwe rozmawiamy , bo się pogubiłam . ?
- O tym ,że masz na mnie ochotę – stwierdził spokojnie .
Az się zachłysnęłam , na co on roześmiał się cicho pod nosem . Nie wiem nawet czy to był śmiech czy prychnięcie .
-Lepiej się weźmy za zmywanie – wstałam szybko i zebrałam naczynia ze stołu .
Teraz zaśmiał się głośno .
- Nie unikniesz tego tematu , ptaszyno . – powiedział ,ale tez wstał od stołu i poszedł za mną do kuchni .
Stanęłam przy zlewie i rzuciłam w Adama niebieska ścierka .
- ja zmywam ty wycierasz – uściśliłam i odkręciłam kran .
- Tak jest szefowo – zasalutował . Przysunął się bliżej mnie . Jak dla mnie trochę za blisko . Stykaliśmy się ramionami . Gdy się pochylił poczułam jego zapach a serce zaczęło mi szybciej bić . Odsunęłam się od niego na co zaśmiał się znowu .
- Boisz się bliskości ? – zapytał
- Nie – zaprzeczyłam szybko .
- Boisz się bliskości ze mną ?
- Oczywiście ,że nie . – fuknęłam .
- Jak już mówiłem , słaba z ciebie kłamczucha . – powiedział .
Odebrałam mu ścierkę i uderzyłam nią , Adama w twarz .
Spojrzał na mnie udając oburzenie .
- Wiesz ,że ci tego nie daruję ? – zapytał i nim zdążyłam zrobić cokolwiek on odkręcił kran na mocniejszy strumień wody i skierował go na mnie .
Krzyknęłam i uciekłam w kąt kuchni . ale Adam nalał wodę do dużego garnka i trzymając naczynie w rekach zaczął iść w moja stronę .
- Nie zrobisz tego – bardziej poprosiłam niż przyznałam . Patrzyłam raz na niego a raz na garnek , który trzymał .
- Jesteś pewna ?
Nie byłam . Pobiegłam na korytarz a potem ruszyłam schodami na gore , mając nadzieje ,że tam za mną nie pójdzie i nie będzie chciał robić bałaganu w innym pokoju . Pomyliłam się jednak , bo , kiedy odwróciłam się Adam był tuz za mną .
- Przestań , przestań Adam to wcale nie jest śmieszne – krzyknęłam wbiegając do jednego z pokoi na piętrze .
- Dla mnie jest . – powiedział .
Zamknęłam za sobą drzwi i oparłam się o nie trzymając klamkę tak żeby nie mógł nią ruszyć .
- Nie wyjdę dopóki mi nie obiecasz ,że mnie bardziej nie oblejesz – oznajmiłam mówiąc do niego przez drzwi .
- Dal mnie możesz tam zostać ile chcesz , to mi nawet odpowiada – odparł .
Na początku nie wiedziałam o co mu chodzi ,ale potem rozejrzałam się po pokoju , w którym się znalazłam i zrozumiałam jaki to pokój . Byłam w jego sypialni . Przy oknie stało duże łóżko , zaścielone biała pościelą .
Obok po obu jego stronach stały szafki nocne , na których stały lampki i książki .
Po drugiej stronie stała szafa , pewnie na ubrania a po przeciwnej ścianie było kolejne drzwi .
Podeszłam do nich i otworzyłam je .Za nimi zobaczyłam pokój wypełniony obrazami , namalowany , farbami , ołówkiem , długopisem , pastelami i innymi formami plastycznymi .
- To moja pracownia –Az podskoczyłam na dźwięk jego głosu za sobą . Obejrzałam się instynktownie , sprawdzając czy przypadkiem nie czyha na mnie z naczyniem pełnym wody ,ale nie . Stał oparty o framugę drzwi , z rekami włożonymi na kieszeni spodni .
- To twoje prace ? – zapytałam i ponownie spojrzałam na ściany z rysunkami .
-Tak .
- Wszystkie ?
- Tak
Podeszłam do jednej ze ścian i nachyliłam się żeby lepiej obejrzeć jego prace .
Wszystkie były piękne a obrazy przedstawione na nich były jak pardzie . Wyglądały bardziej jak zdjęcia niż rysunki .
- Są piękne . – szepnęłam . Patrzyłam właśnie na rysunek , który przedstawiał starsza kobietę i gazeta w jednym ręku i czerwonym parasolem w drugiej . Obraz był narysowany pastelami sypanymi . Kiedy poczułam jak Adam dotyka mojego ramienia .
- Mogę mieć do ciebie prośbę ? – zapytał .
Wyprostowałam się i spojrzałam na niego przez ramie .
- Jasne – powiedziała.
- Chce cie narysować – oznajmił .
- Teraz ? – spytałam lekko zestresowana .
- Jeśli pozwolisz .
Patrzyliśmy sobie przez chwile w oczy . W końcu wzruszyłam ramionami , udając obojętną chociaż serce waliło mi niemiłosiernie .
- Dobrze – zgodziłam się .
- To świetnie – uśmiechnął się szczerze . Podszedł do drewnianej komody i odsunął jedna szufladę , wyciągnął z niej metaliczne pudełko i gruby zeszyt .
- To zaczynamy . Musimy cie jakoś usadzić tak żebyś nie musiała się za bardzo męczyć gdy będziesz pozować – wyszedł z pokoju i podszedł do łóżka .
- Możesz tu usiąść – powiedział i spojr4zał na mnie .
Zaczęły mnie ogarniać wątpliwości czy na pewno chce to zrobić . Bo to chyba nie jest codzienna sytuacja . Nie często zdarza mi się pozować dla chłopaka i jego sypialni . Nie zdarza mi się to nigdy .
- No chodź przecież cie nie ugryzę . – zapewnił żartobliwie .
Podeszłam do niego i powoli usiadłam wskazane przez niego miejsce .
- Połóż się – polecił .
Spojrzałam na niego zdziwiona .
Przewrócił oczami , nachylił się , podniósł moje nogi i połozy je na łóżku .
- Rozluźnij się – dodał .
Łatwo powiedzieć . – pomyślałam .
- To zaczynamy . – powiedział , przeszedł przez pokój , usiadł na podłodze naprzeciwko łóżka . Położył szkicownik na kolanach i zaczął rysować .
- Zrobimy przerwie – oznajmił po godzinie .
- Dobrze – zgodziłam się .
Wstał , przeciągnął się i podszedł do łóżka .
Usiadł na brzegu po stronie , po której leżałam
- Jesteś niesamowita modelką – stwierdził .
Zarumieniłam się na ta uwagę . Podniosłam wzrok na jego twarz i zobaczyłam jego oczy wpatrzone we mnie intensywnie . Jego ozy nabrały ciemniejszej barwy , teraz miały barwę skoszonej trawy .
Nachylił się bliżej mnie i spojrzeniem powędrował na moje usta. Wiedziałam o czym myślał i widziałam ,że czeka na pozwolenie , co mnie zdziwiło , bo ktoś taki jak on nigdy o nic nie prosi , robi zawsze to na co ma ochotę .
Przybliżył się jeszcze bardziej wracając spojrzeniem z powrotem w moje oczy . Zabrakło mi tchu . Powinnam go odepchnąć i żądać ,żeby odwiózł nie do domu . ale jego bliskość sprawiła ,ze nie myślałam racjonalnie .
- Ja … - zaczęłam zachrypniętym głosem .
- Wiem – przerwał mi również zachrypnięty .
Był teraz tak blisko ,ze dzieliło nas kilka milimetrów .
- Powinniśmy… – sapnęłam tylko , bo z ledwością oddychałam . Nasze ciężkie oddechy mieszały się ze sobą i tworzyły jedność .
- Tez tak myślę …. – szepnął .Pochylił się jeszcze bardziej . A nasze usta dzieliło już tylko jeden ruch głową . Adam spojrzał mi głęboko w oczy . zobaczyłam w nich odbicie siebie . Przymknęłam powieki dając mu znak a wtedy poczułam jego wargi na swoich .

  • awatar Gość: Jestem pod wrażeniem. Opisujesz sytuacje tak realistycznie, w pełni oddajesz uczucia, których doświadcza nie tylko bohater ale i czytelnik. Bardzo przyjemnie się to czyta, lekkie i przede wszystkim wciągające z każdym rozdziałem. Chętnie tu zaglądam- będąc tylko "gościem" z powodu braku konta...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Miłość to nie szukanie ideałów, tylko akceptowanie niedoskonałości.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział ósmy
- Dobrze się bawiłaś?- warknął kiedy usiedliśmy już w samochodzie .
- Tak jak zawsze – powiedziałam spokojnie nie zwracając uwagi na jego ton .
- Nie chodzi mi o twoje zajęcia tylko o tego kolesia – mruknął cały czas zły . Nie wiem o co się wściekał . Przecież n Maćkiem nie zrobiliśmy nic złego . Zachowujemy się tak zawsze i nie robiłam tego dlatego , że wszystkiemu przyglądał się Adam , ale musze przyznać ,ze miałam małą satysfakcje z tego, że to widział . Niech wie ,ze nie on jeden ma znajomych i może robić co chce . I nie widzi ,że mi na nim nie zależy .
Doprawdy – głos w mojej głowie zapiszczał złośliwie – a może jednak robiłaś to po to by poczuł się zazdrosny tak jak ty kiedy widziałaś do z tamtą kobietą? – szybko wyrzuciłam go z głowy .
- Ten koleś ma na imię Maciek i tak dobrze się z nim bawiłam – odparłam zapinając pasy .
Adam spojrzała na mnie i w ciemnym świetle latarni , które wpadało do wnętrza samochodu jego oczy przybrały barwę wzburzonego morza przed burzą .
Nie mogłam oderwać od nich spojrzenia . Jego źrenice powiększyły się i zasłaniały prawie cały kolor oczu .
- Dobrze się znacie , z tym Maćkiem ?- jego imię wypowiedział tak jakby parzyło go w usta . Czyżby był na prawdę zazdrosny ?
- Tak – powiedziałam – to mój najlepszy przyjaciel .
Na dźwięk słowa przyjaciel wyraźnie się rozluźnił.
Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech a oczy rozjaśniały .
- To świetnie , chciałabym go lepiej poznać – oświadczyli odpalił samochód . – Jesteś może głodna ? – zapytał .
Kiwnęłam zaskoczona jego nagłą zmiana nastroju .
-Zabiorę cię do najlepszej knajpy w tym mieście – oświadczył .
Piętnaście minut później zaparkował samochód na podjeździe jakiegoś dużego domu . Był dwupiętrowy zrobiony z białych desek , co sprawiało ,że był prawie niewidoczny pośród śniegu .
Spojrzałam ma Adama
-Gdzie jesteśmy ? –zapytałam szeptem . Było tak cicho i ciemno ,że nawet mój szept wydawał się być głośny. Uśmiechnął się przebiegle i bez słowa wyszedł z samochodu . Tym razem nie otworzył mi drzwi tylko podszedł pod dom . Po chwili wahania ruszyłam za nim . Gdy doszłam pod drzwi mieszkania on już zniknął w jego wnętrzu . Stanęłam w wejściu nie przekraczając progu . W środku było ciemno a nigdzie nie widziałam Adama . Zagryzłam wargę zastanawiając się czy go nie zawołać , ale nie chciałam narobić hałasu . Adam powinien zaraz po mnie przyjść , kiedy zorientuje się ,że za nim nie idę , wróci się po mnie . A jeśli nie , wrócę do samochodu i tam na niego poczekam . Nie musiałam się jednak martwic , bo po chwili Adam wyłonił się z ciemności .
-Chodź ptaszyno – powiedział i pociągnął mnie za rękę za sobą .
- Powiesz mi w końcu gdzie jesteśmy – szepnęłam .
- Mówiłem ci ,że do najlepszej knajpy w tym mieście – odszepnął .
- To znaczy ?
Nie odpowiedział . Puścił mnie i odszedł . Chciałam do niego krzyknąć żeby mnie tak nie zostawiał ,ale nagle zapaliły się światła a ja zobaczyłam gdzie jestem . Byliśmy w kuchni . Przy ścianach z bordowej cegły ustawione były drewniane blaty , nad nimi powieszone były szafki i półki wypełnione przyborami kuchennymi .
Adam stał przy jednym z blatów oparty o niego plecami .
-Witaj w moim domu – powiedział .
-Żartujesz ? – zapytałam . Podeszłam do najbliższej szafki i chciałam ja otworzyć ale była za wysoko .
-To jest tylko twój dom czy mieszkasz tu z rodzicami ? spytałam i odwróciłam się w jego stronę .
- Sam – odpowiedział przyglądając mi się z uwagą .
- Ile masz lat ?
- Dziewiętnaście – zaczęłam się kręcić pod jego spojrzeniem . Patrzył na mnie tak jakby chciał wejść do mojej głowy i odczytać moje myśli . Dobrze ,że nie umie tego zrobić , bo dowiedział by się ,że zaczęłam się denerwować perspektywą spędzenia wieczoru z nim sam na sam w jego domu .
-Boisz się ?- zapytał jakby jednak potrafił czytać w myślach .
Przełknęłam głośno ślinę, co nie uszło jego uwadze , bo wykrzywił usta w kpiącym uśmiechu.
- Nie – skłamałam
-Straszna z ciebie kłamczucha , amatorka . – stwierdził zaczepnie .Odepchnął się od blatu i zaczął iść w moja stronę .
- Przyznaj się , że boisz się ,że do czegoś dojdzie . – nie odpowiedziałam , zastanawiając się gorączkowo co ma teraz zrobić . Uciekać i przyznać się ,że to co mówi jest prawda czy zostać na miejscu i pokazać mu ,że wcale nie zna mnie tak dobrze jak uważa . Wybrałam ta drugą opcje .
-Mylisz się – wydusiłam z trudem . Stał teraz tak blisko mnie że doskonale czuła jego zapach . Trawa cytrynowa i mięta . Spojrzałam w jego zielone oczy i ugięły się pode mną nogi . Żeby tego nie zauważył mocniej złapałam blat za sobą .
- Doprawdy ? – jego głos był dziwnie zachrypnięty , ale nie to zwróciło moja uwagę . Jego usta były tak blisko ,że wystarczyło żeby się lekko nachyliła a dotknęłabym ich a wtedy …
Otrząśnij się – krzyknęłam na siebie w myślach i odepchnęłam od siebie Adama .
- Lepiej będzie jak odwieziesz mnie do domu – powiedziałam ostro .
- Nawet nie zdarzyliśmy zjeść kolacji – stwierdził i posłał mi swój kpiący uśmieszek , jakby chciał mi udowodnić ,że miał racje .
I miał , bałam się tego ,że do czegoś może dojść , że mogę się do niego zbliżyć , że mogę cos do niego poczuć , co nie byłoby najlepszą decyzją biorąc pod uwagę ,ze jest on typem podrywacza , który zalicza a potem zostawia .
- Nie jestem głodna .Odwieziesz mnie czy sama mam wrócić ? – wiedziałam ,że gdyby kazał mi wrócić samej nie dotarłabym daleko , bo nie wiedziała nawet gdzie jesteśmy .
- Odwiozę cie ,ale najpierw zjemy kolację – oznajmił .
Spodziewałam się takiej odpowiedzi więc odwróciłam się na piecie i skierowałam się do wyjścia .
Gdy otwierałam drzwi Adam złapał mnie za ramie i odwrócił twarzą do siebie .
-Przepraszam – powiedział – nie powinienem się tak zachować .
Nie odpowiedziałam . Spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami .
- Zachowałem się jak dupek ? – bardziej zapytał niż stwierdził . Uniosłam brwi jeszcze wyżej .
- Jestem dupkiem – powiedział w końcu .
Kiwnęłam głowa i przeszłam koło niego do kuchni .
- Wiec co jemy ? – zapytałam .
- Spaghetti ?
- Dla mnie ekstra – zgodziłam się
  • awatar Jagodowy Mały Miś: Super jak zwykle :)
  • awatar Gość: *.* mogłabym czytać i czytać - niesamowite, kawał dobrej roboty ze sporą dawką uczuć.Dzięki :) ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
„Chciałabym ci coś takiego zrobić,
żebyś nie mógł beze mnie żyć,
żebyś nie mógł o mnie zapomnieć.”
 

 
ekcja Polskiego, nauczycielka dała nam jakieś zadanie gdzie trzeba było wymienić cechy charakteru.
-Jacy są ludzie? - zapytała pisząc coś na tablicy.
-Zazdrośni. - rzuciłam patrząc w jego stronę.
-Obrażalscy. - syknął chamsko się uśmiechając.
-Nieufni. - powiedziałam.
-Zdradliwi. - dopowiedział.
-Zapatrzeni w siebie. - wyszeptałam cicho.
-Uparci. - patrzył na mnie aroganckim wzrokiem.
-Kłamliwi. - rzuciłam.
-Mimo iż udają że mają wszystko gdzieś to im zależy. - powiedział.
-I kochają tych których nie powinni. - syknęłam spuszczając wzrok.
-Tęsknią udając że tak nie jest. - odparł cicho wpatrując się we mnie tymi zielonymi tęczówkami i wstając w ławki wyszedł z klasy. Po pięciu minutach napisał mi sms'a o treści 'kocham Cię i zależy mi na Tobie. czy ty tego nie widzisz?
 

 
Każdy chyba w życiu posiadał człowieka, z którym łączyła go tak cholernie dziwna więź. I nie było to uczucie - absolutnie. Było to coś w rodzaju przywiązania, chęci powiedzenia wszystkiego - było to takie dziwne 'coś' czego nie da się zapomnieć nigdy.
 

 
'Zamiast przed siebie, patrzymy wstecz. Nie dostrzegamy tego, co najcenniejsze jest.. Wytykamy błędy, coraz dalej od siebie znajdujemy się, wypominamy potknięcia i jesteśmy pamiętliwi, lecz.. Przecież tyle szczęścia może przynieść każda mała rzecz...'
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Pasja... To coś, co pomaga nam uciec od codzienności problemów. Coś, co pozwala nam wyzwolić z siebie emocje, stać się prawdziwym sobą. Jest nią taniec, muzyka, czy pisanie... Pasja jest czymś bardzo ważnym w życiu każdego z nas. Nazwać pasją można wszystko, co kochamy robić, w czym czujemy się naprawdę spełnieni...
 

 
kłócili się, było ich słychać w całym bloku. nie byli parą. uderzyła go w ramię, tak mocno, że aż się cofnął, ale odzyskał równowagę i podszedł bliżej niej. cholerne 1,80 cm krzyczało coś do niej powodując, że wściekłość wciąż rosła. odwróciła się łapiąc za włosy 'czy ty w ogóle siebie słyszysz?! nawet nie jesteśmy parą, a robisz mi afery o jakiegoś gościa ze szkoły! ogarnij się w końcu!' zabrakło jej tchu. wyprostował się,ścisnął dłonie w pięści i czekał. 'i co? mam cię może jeszcze przeprosić?!' Podparła się pod boki. widziała jego żyły na szyi, słyszała, jak głośno oddycha,a jego oczy zdawały się mówić, że ma ochotę coś rozjebać. jednak on odwrócił się na pięcie i skierował ku drzwiom pokoju. był już w kuchni, kiedy krzyknęła najgłośniej, jak mogła "kocham cię! no kocham cię, do jasnej cholery!' Wrócił się. Spojrzała na niego przepraszającymi oczyma. 'Kocham, no.' szepnęła bardziej do siebie. podszedł do niej i z całej siły przytulił do piersi.
 

 
Myślę, że miłość zaczyna się w momencie decyzji. W momencie, gdy pytasz siebie, czy chcesz przeżyć swoje życie z tą osobą, dla tej osoby, i mimo paraliżującego strachu, który odczuwasz, decydujesz się odpowiedzieć "tak". Decydujesz się na zawsze oddać tej osobie ważne miejsce w swoim życiu. Dajesz jej kawałek siebie, który będzie do niej należał już na zawsze, niezależnie od tego, co by się później wydarzyło. Wtedy zaczyna się miłość.